|
 |
 |
 |
 |
 |

|
 |
|
|
2010.03.02 21:24
W dniu dzisiejszym trójka śmiałków wyleciała z welocypedami do Ameryki Południowej.
Ich celem jest Chile. Rejon który 4 dni temu został dotknięty trzęsieniem ziemi, co postawiło pod znakiem zapytania ich wyprawę.
Jednak zdecydowali się pojechać w tamte rejony.
A o to co Ewa, jeda z uczestniczek pisze na ten temat na naszym forum
Chile czy Argentyna?
W świetle zaistniałych okoliczności trudno mówić o "chilling", ale jedziemy. Bilety lotnicze mamy tylko do Buenos Aires i całkiem możliwe, że zostaniemy w Argentynie. Przed nami doba na lotnisku w Fiumicino we Włoszech - czas na dopracowanie zmienionej trasy po Chile (Puerto Montt-Coyhaique) i przygotowanie planu awaryjnego czyli Salta w Argentynie. Obawiam się, że ostateczną decyzję o celu wyprawy podejmiemy dopiero w Buenos, na głównym dworcu autobusowym Retiro, skąd rozjeżdżają się autokary na całą Amerykę Południową. Może argentyńskie "Pomyślne Wiatry" szczęśliwie wywieją nas do jakiegoś bezpiecznego, niedotkniętego kataklizmem zakątka Chile.
Trzymajcie za nas kciuki. Ostatnie wydarzenia kompletnie nas rozbiły. Cóż, z Waszą dobrą myślą sprostamy wyzwaniu.
Oczywiście trzymamy kciuki.
A uczestnicy obiecali przesyłać krótki (i być może dłuższe) relacje z ich trzy tygodniowej wyprawy. _________ komentarze: 29.03.2010 23:30 ~Eva&Dos Lucas | Namówiłyście nas. Tez chcemy sie podzielic wrażeniami, dopóki jeszcze swieże...Rezerwujcie najbliższy piątek!
| dodaj wpis
| 29.03.2010 08:35 ~Hela | Też nie mogę doczekać się relacji :)
| dodaj wpis
| 28.03.2010 20:44 ~Ula | WOW! wróciliście cali i zdrowi!!! Kiedy opowieści? już nie mogę się doczekać :)
| dodaj wpis
| 27.03.2010 22:39 ~Ewa | Bienvienidos a Varsavia!
Wróciliśmy. Siedzimy w ciepłych domach, opróżniamy lodówki, sprawdzamy profile na Facebooku, przeglądamy zdjęcia, leczymy jet lag i planujemy długie kąpiele...Łezka kręci się w oku na myśl o chilijskim snie. Kiedy ten miesiąc minął?!
P.S. Nasze welocypedy przedłużyły sobie urlop. Utknęły na lotnisku w Madrycie ;)
| dodaj wpis
| 25.03.2010 02:14 ~Ewa & Dos Lukas | Pozdrowienia z hostelu w Bariloche. Swietujemy urodziny Lukasza. Bardzo delikatnie, bo jutro rano trzeba zdazyc na autobus do Buenos Aires. To juz koniec! Udalo nam sie liznac troche Patragonii i jest to milosc od pierwszego wejrzenia. Ktos chetny na rowerowe podziwianie Patagonii w przyszlym roku? :) W Warszawie bedziemy w sobote o 19.
| dodaj wpis
| 23.03.2010 03:07 ~Ewa i Lukasze | Kochani, nasza podroz zmierza ku koncowi. Chile pozegnalo nas we lzach rzesistych, my rowniez plakalismy, choc raczej ze zlosci na koszmarna aure.Trase,poniekad niezwykle malownicza (nie dane nam bylo sie o tym przekonac), z Entre Lagos w Chile do Villa de Angostura w Argentynie pokonalisny w morzu deszczu. Piekne widoki zaslonilo mleko mgly i chmur. Bylo bardzo zimno, mokro i wietrznie. Teraz suszymy sie w hostelu. Za oknem leje deszcz a jutro czeka nas 70 KM do Bariloche. Czarno to widzimy, a raczej bardwo mokro. Do zobaczenia w sobote!
| dodaj wpis
| 09.03.2010 01:29 ~Ewa i Lukasze | Klamka zapadla! Jedziemy na poludnie Chile. Autobus do Temuco odjezdza o 23.40. Czeka nas piekna podroz w otoczeniu dzikiej przyrody, wulkanow, jezior. Do Bariloche w Argentynie pojedziemy na rowerach. Wszystkie wrazenia karnie spisujemy w naszych glowach. Wypelnione po brzegi dni nie pozwalaja nam na dluzsze relacje. Kto by siedzial przy komputerze, kiedy wokol tyle sie dzieje (wlasnie kipi mi makaron, raczej nie bedzie al dente)Dzisiaj zegnamy Nicolasa i ...Magda jedzie z nami! Decyzjé podjela 3 godziny temu. Wszyscy szelejemy, bo jeszcze tyle do przygotowania. Prawdziwe terramoto! Gorace slonce Santiago nas strasznie rozleniwilo, ale dzielnie zaliczalismy wszystkie "przewodnikowe" atrakcje. Krzycza, ze malo czasu! Nie wiem, czy bedziemy miec dostep do internetu na naszej trasie. Obawiam sie, ze moga byc rowniez problemy z kontaktem telefonicznym.
S.P. Dzisiaj i wczoraj delikatnie trzéslo.Podobno to jak najbardziej normalne. Ja nic nie zauwazylam ;) Ludzie sa przewrazliwieni, niewiadomo, czy to wstrzasy, czy wyobraznia plata ci figle.
Pozdrowienia dla wszystkich.
| dodaj wpis
| 08.03.2010 02:05 Truscin | | poki co siedzimy sobie w Santiago, jest nam dobrze i wygodnie. jezdzimy po miescie rowerami, widzielismy tu troche efektow trzesienia ziemi (najpopularniejszy wyraz w Chile to terremoto, czyli wlasnie trzesienie ziemi), ale nie robi to jakiegos porazajacego wrazenia. ot, kilka ruder, ktore i tak byly przeznaczone do rozbiorki posypalo sie troche bardziej (ale nie do konca). oprocz tego czasem niektore buynki popekane tu i owdzie, czasem kupka gruzu na ulicy z oberwanego balkonu (ale to tylko w tych gorszych dzielnicach, starszych, ale nie z wartosciowa zabudowa, tylko raczej takimi tanimi parterowkami bezstylowymi). na zdjeciach, ktorych trzaskamy na potege, bedzie to widoczne.
wczoraj byla tu wieksza impreza zwiazana ze zbiorka pieniedzy na rzecz trzesian (trzesiania, czyli cos jak powodzianie ;). ludzie jezdzili po miescie z flagami wystawionymi z okien samochodow, co i rusz gdzies bylo slychac chilijski hymn. ale nie mialo to nic wspolnego z szowinizmem, raczej solidarnoscia narodowa.
dobra, koncze bo trzeba szame robic i dopic wino.
| dodaj wpis
| 06.03.2010 01:15 ~Ewa i Lukasze | Drodzy nasi, meldujemy, ze szczeslwie dotarlismy do Santiago. W samolotach spedzilismy w sumie 19 godzin, autobusy...to juz inna bajka...korzystalismy z mniejsza lub wieksza przyjemnoscia z miejskiego transportu w Fiumicino we Wloszech, w Buenos Aires i oczywiscie najdluzsza droga z Beunos do Santiago 18h. Nasze welocypedy byly przedmiotem wielu konfliktow w skali miedzynarodowej, na szczescie wszystie zakonczyly sie dla nas pomyslnie. We Wloszech chcieli nas naciagnac na 150 euro extra za rower, w Buenos Aires stwierdzli, ze nas bagaz jest za duzy i pod zadnym pozorem nas nie wezma. Nasze umiejetnosci negocjatorskie sie przydaly, choc nerwy byly duze. Welocypedy zlozylismy na dworcu autobusowym w Santiago, wiec mamy juz pierwsze kilometry a liczniku. Pozdrowienia z Ramon Carnicer. Idziemy wziac dluuuugi prysznic, Wiecej informacji, gdy troche ochloniemy.
P.S. Nie widzielismy duzych zniszczen w Santiago, miasto zyje normalnym rytmem. Jestemy teraz u kolezanki w mieszkaniu w centrum miasta, w paru miejscach odprysnela jej farba. Widac male pekniecia. Dobranoc
| dodaj wpis
| 04.03.2010 23:32 ~Monika | Macie wszystkie nasze dobre mysli...Powodzenia na trasie:)
| dodaj wpis
| 03.03.2010 19:18 ~MariaR | Powodzenia i samych miłych wrażeń!!!
| dodaj wpis
| 03.03.2010 17:32 ~Smok | Zazdroszczę oj zazdroszczę i trzymam kciuki :))))))
| dodaj wpis
|
|
|
|
|
 |
Copyright © 1999-2009 www.welocypedy.pl
|
*/
|