|
 |
 |
 |
 |
 |

|
 |
|
|
2008.09.11 20:33
Od dziesięciu z górą lat zaprawiamy się w bliższych i dalszych wyjazdach. Zjeździliśmy pół Europy. Gdy mówiliśmy o wyjeździe do Gruzji, mało kto nam wierzył. Ale pojechaliśmy i było super. Byliśmy pełni obaw przed podróżą do Syrii i Jordanii, dodatkowo pogłębionych w związku z wojną w Libanie. Zmodyfikowaliśmy plany, pojechaliśmy. Bliski Wschód zaskoczył nas bardzo pozytywnie. Zastanawialiśmy się, czy na przełęczy Tizi’n’Tichka w kwietniu nie będzie czasem śniegu. Nie było. A widoki Atlasu zapierały dech do tego stopnia, że myśleliśmy, że nic piękniejszego już w Maroku nie zobaczymy. Ale zobaczyliśmy wschód słońca na Saharze. Mało, mało! Potrzeba nowych doznań, nowych przygód! Za parę miesięcy jedziemy dalej – naszą wymarzoną Kubę spustoszył huragan, chyba będzie musiała poczekać. W zamian szykują się Indie.
Coraz więcej i dalej. Coraz śmielej. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Kiedy padł pomysł Afryki, nie pamiętam. Nie pamiętam też, kto go rzucił. Albo Aron, albo ja, tertium non datur. W każdym razie od mniej więcej półtora roku Afryka majaczy gdzieś na horyzoncie naszych planów.
A teraz widzimy ją coraz ostrzej. Ruszamy za kilkanaście miesięcy. Zaczynamy drugi etap przygotowań – dotąd było to tylko testowanie pewnych rozwiązań – przyczepki, panela słonecznego, kamery. Teraz już realnie: szukamy patronów medialnych, sponsorów, rozglądamy się za chętnymi, mamy na razie pięć osób chętnych do przejechania całej trasy, a kilka osób zgłaszało zainteresowanie poszczególnymi odcinkami. Jednocześnie pracujemy, mamy różne obowiązki społeczne, towarzyskie, kursy języków, zajęcia sportowe… Jak to wszystko pogodzić z przygotowaniami do wyprawy? No cóż, trzeba mieć w życiu jakieś priorytety :)
Ruszamy 1 listopada 2009 r. Po przejechaniu 10 tys. km w ciągu dziewięciu miesięcy planujemy w lipcu 2010 r. dotrzeć na mistrzostwa świata w piłce nożnej w RPA, a po meczu finałowym (oby się udało dostać bilety!) spokojnie wzdłuż morza, kąpiąc się codziennie dojedziemy do Kapsztadu i stamtąd wrócimy do Europy. Liczymy, że planowana wyprawa odbije się szerokim echem w mediach. Liczymy też na Państwa zainteresowanie. Zapraszamy na tę stronę jak najczęściej – zaglądając tu i opowiadając o nas znajomym, pomagacie nam i przyczyniacie się do sukcesu naszej wyprawy.
Miłej lektury!
Czapla
Zobacz więcej o tym wyjeździe: Inspiracje Kazimierz Nowak Trasa Góry Ras Dashen Kalendarium wyprawy przez Afrykę Mt. Kenya Egipt szczegółowo O wyprawie przez Afrykę, w Trójce Patroni i Sponsorzy Egipt krok po kroku Etiopia szczegółowo Uczestnicy Nasza podróż na tle podróży Kazimierza Nowaka oraz Stasia i Nel Biuro prasowe i główna kwatera Wyjazdy i powroty Gdzie nas słuchać Kalendarium etapu egipskiego Kalendarium etapu sudanskiego Zdjęcie z podróży Kalendarium etapu etiopskiego 1/2 czyli 0,5 Kenia - dzień po dniu Tanzania dzień po dniu Zambia dzień po dniu Trzy czwarte Jedyne takie miejsce Botswana dzień po dniu Ostatnia prosta (a raczej dwie) Poludniowa Afryka - dzien po dniu Wyprawa w TV Znowu razem Powrót do domu
_________ komentarze: 09.12.2009 09:23 ~Evita vel Hałwa | Oto link do art. o wyprawie Bemisia i Spółki przez Afrykę w Bemowo News - str. 19
http://www.bemowo.waw.pl/bemowo/files/attachments_news/12593335354b0fe79f1cb8a_id2009_11_bemowo_news%20popr.pdf Możecie podziwiać zdjęcie egipskiej ekipy pod piramidą schodkową Dżesera w Sakkarze i Bemisia (Oskara Zrzędy)przy Sfinksie ;)
A tu jeszcze fragment wywiadu z chłopakami "o depresji, konfliktach, podziale obowiązków" z Rowertoura http://www.rowertour.pl/?page=artykul&id=672
Polecam listopadowy numer, boki zrywać!
| dodaj wpis
| 09.12.2009 01:44 ~rafalkwiatkowski73 | Witam i pozdrawiam. Ja również Wam zazdroszczę. Robicie to, o czym ja marzę. Gdyby nie rodzina (którą, nota bene, bardzo kocham) to również wybrałbym się w taką podróż. Niestety, nie mogę pozostawić ich na tak długo.
| dodaj wpis
| 28.11.2009 16:28 ~Hania | zazdroszczę wam tej pięknej wycieczki,pozdrawiam wszystkich uczestników szczegulnie Mariusza, życzę dużo zdrowia, wytrwałości i pięknych przeżyć. Starsza pani z Polski
| dodaj wpis
| 30.05.2009 23:38 ~Wawellan | "Geech - Cheneek (3650 m.n.p.m.).
Tego dnia wspinamy się na wysokość ok. 4100 m. – na mało wymagające szczyty Imet Gogo i Nataye, z których rozciągają się najwspanialsze ponoć widoki. Liczymy się z trudnymi warunkami związanymi z brakiem wody i rozrzedzonym na dużej wysokości powietrzem."
W Sanquaber i Geech o wodę nie musicie się obawiać. W pobliżu pól są miejsca z wodą z kranu. Można się myć, a po przegotowaniu pić. Poza tym w pobliżu tych obozowisk są chaty gdzie kupuje się drewno na ognisko. Dashena (piwo) też tam można kupić (drogo, ale jest). Generalnie wodę w butelkach kupuje się w Debarku, wsadza z bagażem na muły (bierze się jedną butelkę do bagażu podręcznego) i się idzie. Poza tym można w drodze kupić tellę (lokalne piwo). Nie wygląda to może higienicznie, ale jest orzeźwiające i nikt się nie zatruł, a piło się po 0,5l (mój awatar na Odyssei to przedstawia).
Do Imet Gogo (3926) problemów wysokościowych nie zauważyliśmy (niestety dalej nie byłem). Jeśli by was interesowały jakieś namiary na nocleg w Lalibeli czy w ogóle jakieś info to służę pomocą.
| dodaj wpis
|
|
|
|
|
 |
Copyright © 1999-2009 www.welocypedy.pl
|
*/
|