Kim jesteśmy?
Znamy się od lat, a łączy nas wspólna pasja. Nosi nas. Od dziesięciu z górą lat włóczymy się po świecie różnymi środkami lokomocji, szczególnie zaś upodobaliśmy sobie rowery i koleje. Co najmniej kilka razy do roku w różnym gronie wyjeżdżamy na mniejsze i większe wyjazdy. Organizujemy wyprawy, czyli wyjazdy przynajmniej tygodniowe, oraz wycieczki, czyli krótsze niż tydzień wyjazdy rowerowe, a także rajdy kolejowe oraz wypady w góry, na kajaki, na żagle itp. Na tej stronie przedstawiamy nasze osiągnięcia oraz zamierzenia oraz sylwetki uczestników wyjazdów. Miłej lektury.
Skąd się znamy?
Zaczęło się od harcerstwa. Kilka osób ze 194 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej „Źródło” oraz kilku innych drużyn hufca Warszawa Wola postanowiło pojechać na rowerową wycieczkę po Francji. Nie myśleliśmy, że nasza podróżnicza przygoda tak się rozwinie. Od 1998 r. przez nasze wyjazdy przewinęło się kilkadziesiąt osób. Część z nich nadal jeździ z nami, innym nie pozwalają na to obowiązki dorosłości.
Dlaczego „welocypedy”?
Był wrzesień roku 1999. Podróż do Konstantynopola przebiegała z przygodami. Na Węgrzech wyrzucono nas z pociągu, gdy odmówiliśmy zapłacenia wygórowanych kwot za przewóz rowerów. Bądź co bądź mieliśmy na ten wyjazd tylko po ok. 100$. Po przymusowej przesiadce z niepokojem oczekiwaliśmy więc konduktorów rumuńskich. Gdy zobaczyli rowery, roześmieli się od ucha do ucha. „Welocypedy, bicyklety – no problem” – zapewniali nas. Od tej pory na nasze rowery nie mówimy inaczej, jak tylko welocypedy. Warto dodać, że panowie skasowali nas jak zbóje, licząc według „korzystniejszej” taryfy „no ticket” – 125 tys. lei zamiast 250 tys. O tym, jak bardzo te sumy były wyssane z palca przekonaliśmy się dopiero wracając, gdy kupiliśmy regularne bilety w kasie.
Dramatis personae (w porządku alfabetycznym):

Aron
Jest naszym konstruktywnym wyrzutem sumienia. Gdyby nie on, często albo byśmy nic nie zrobili, albo robili na ostatnią chwilę. A Aron zawsze pomyśli o wszystkim. Nie tylko ma wszystkie narzędzia, ale na dodatek potrafi wszystko naprawić, to prawdziwy Pan od ZPT. Ponadto produkuje wino i jest naszym łebmasterem.
Przejdź do blogu Arona i galerii prywatnej
Czapla
Jest prowodyrem i pomysłodawcą większości wyjazdów, permanentnym kierownikiem i organizatorem wycieczek. To także nasz kaowiec. Zapewnia kulturalny aspekt wyjazdów, opracowuje plan trasy, a potem męczy nas tymi swoimi kościółkami i zamkami, które musimy zwiedzać. A niedługo skończy kurs przewodników po Warszawie i będzie jeszcze bardziej nie do wytrzymania. Lubi pisać i robić zdjęcia i chciałby tym zarabiać na życie, chociaż z wykształcenia jest prawnikiem.

Kasia
Europejka i obywatelka świata. Bakcylem podróżowania zaraziłam się u zarania welocypedów. Na swoim koncie mam odwiedzonych 18 krajów i okresowe zamieszkanie (w tym pracę i naukę) na trzech kontynentach. Każda wyprawa jest dla mnie okazją do nauczenia się kilku słów w nowym języku (bo żyje się tyle razy, ile języków się zna) i zrobienia niepowtarzalnych zdjęć. Marzenia dotyczące podróży rowerowych: Meksyk, Kolumbia, Brazylia, Argentyna, Peru; kolejowych: koleją Transsyberyjską z Rosji do Chin.
Kris
Jako jeden z weteranów naszego klubu dwóch kółek nie wyobrażam sobie wakacji bez roweru i staram się nie opuścić żadnej okazji pojeżdżenia po odległych krainach - szczególnie tych "dzikich". Jestem wielokrotnym triumfatorem konkursów na liczbę przebitych dętek w czasie jednego wyjazdu rowerowego (złośliwi twierdzą, że to przez opony semi-slicki), rekordzistą w zmienianiu dętki na czas oraz zdobywcą szeregu innych sprawności i odznak wyjazdowych :) Bez trudu zamieniam wodę w wino. Lubię jazdę w awangardzie peletonu. Najlepiej czuję się na górskich trasach z fajnymi podjazdami motywowany do szybszego kręcenia przez wyjącą sforę dzikich bestii za plecami. Wiecie, że typowy wygłodzony turecki piesek stepowo-pasterski może biec z prędkością 45-50 km/h?

Ula
Od zarania jest z nami - należy do welocypedowych weteranów. Wielokrotna uczestniczka wyjazdów rowerowych i innych od Kijowa po Alabamę. Wierna przyjaciółka Pana Popicia i znana smakoszka win białych, czerwonych i rose, i w ogóle wszystkich. Roślinożerna mistrzyni sałatek. Sama nie wie, czy bardziej uwielbia Muminki czy Mikołajka.
Ula była gościem w audycji Henryka Sytnera w radiowej Trójce.
Posłuchaj nagrania 

Marcinek
Europejczyk z Brukselki. Bardzo lubię podróżować, a rower jest jednym z moich ulubionych środków transportu. W tejże zacnej grupie udało mi się odbyć dwie podróże na rowerkach: w 2003 roku Włochy - Francja oraz w 2004 roku - Południowa Anglia. Podczas tej pierwszej wyprawy zdołałem nawet pobić rekord Krisa w ilości przebitych dętek - w sumie 12 (!!!), z czego ostatnią - 5 km przed samym domem... :) Podczas każdej z wypraw próbuje znaleźć lokalne smaczki kulinarne, do jedzenia jak i do Popicia. Do następnej Smacznej Wyprawy !!! :)

Dorota
V rok studiów, prawo. Kocham sport, w sezonie uprawiam żeglarstwo (stopień sternika jachtowego),regaty + mistrzostwa, trzy lata trenowałam ergometr wioślarski, dodatkowo jazda rowerem.
Interesuję się też astronomią, a w wolnych chwilach szkicuje i czytam książki Paula Coelho. Na co dzień studiuję i pracuję.
Jestem jaka jestem, lepiej szczekam niż gryzę i niespecjalnie lubię mówić o sobie.
Hubert
Oto Człowiek. Chyba.
Dosyć wszechstronnie uzdolniony, szczególnie w dziedzinie rozkładania mechanizmów na części i niemal w tym samym stopniu w dziedzinie ich składania, dumny posiadacz roweru zmontowanego samodzielnie tudzież kajaka (też składanego rzecz jasna). Z grupą łączy mnie długoletnia znajomość uwieńczona podróżą wokół południowego Bałtyku.
Julia
Na punkcie podróżowania mam kompletnego fioła. Bakcyl złapał się już jakiś czas temu i tak łatwo nie ustąpi (no i bardzo dobrze). Do tej pory wybierałam bardziej tradycyjne środki transportu (samolot, samochód, pociąg), ale zawsze pozostawał duuuży niedosyt nieposmakowania miejsca do końca. Więc teraz jestem bardzo zadowolona z przesiadki na rowerek, (zobaczymy co na to moje siły, wszelkiego rodzaju...;) Jeśli chodzi o miejsca, to lubię te najdalsze, najdziwniejsze, najbardziej obce. A w wolnych chwilach piszę pracę licencjacką o języku polskiej emigracji:)
Krzysiek
37-letni krakowiak; wolny i niezależny (coś w stylu sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem, hehe). Zajmuję się zawodowo wprowadzaniem i nadzorowaniem systemów zarządzania jakością i BHP. Jestem właścicielem dwóch kotów (ale proszę o niekwalifikowanie mnie przez to do pewnej opcji politycznej). Zainteresowania... jakby nie patrzeć, wszytkie związane z przebywaniem na łonie przyrody... uwielbiam szwendanie się po górach z dzikim biwakiem pod gołym niebem, narty, no i rowerek. I podróże na nim. Poza tym książki, historia i dobra muzyka, dobre jedzenie i dobra herbata. Jestem fanem wczesnych poranków przesyconych ciszą, rześkością powietrza i śpiewem ptaków.
Martka
Z Welocypedami związana jestem od niedawna, ale za to w pierwszą wyprawę udałam się, nie bagatela, na Półwysep Malajski. Ujeżdżanie roweru było trochę oporne, zaczęło się od upadku na moście w Bangkoku, ale obecnie bardzo chętnie wybieram ten środek podróżowania. Prozę życia staram się jak mogę urozmaicać sobie wszelkimi wypadami, bliższymi i dalszymi, a w głowie majaczy mi obecnie podróż do Etiopii. W wolnych chwilach zatapiam się w gorących rytmach salsowych.
Monisia
Postrzelona, nieprzewidywalna, niepodpadająca pod żadną definicję i regułę, myślicielka... chodząca własnymi drogami (czasem grupowo), nurkująca, kajakująca, wspinająca się, jeżdżąca czym się da głownie samochodami, konno i oczywista rowerkiem : ) do tej pory po kraju, od niedawna po świecie, jedyna „babska” (jak mówią faceci) uczestniczka wyprawy Gruzja & Armenia 2006 – cała Ja (no prawie ; )

Paulinka
Świadczy chyba o dużej odwadze, żeby wybrać się na rowerową wycieczkę z ludźmi, których znało się tylko z kilku wspólnych meczów siatkówki. Paulinka trafiła na dodatek na naprawdę ciężki wyjazd na daleką północ. Uparcie twierdzi (ale twierdziła tak od poczatku), że to jej pierwszy i ostatni wyjazd z nami. Cóż, mamy nadzieję, że jednak jej się odwidzi i wybierze się z nami gdzieś jeszcze - ale lepiej na południe.
Zorka
Dzielna uczestniczka wyprawy w Dolinę Padu, Elwira Tour, Lwów trip etc Nie zrażają jej nawet odgłosy dzikich zwierząt w Hotelu Arena. Współautorka nowych reguł fleksyjnych języka polskiego. Poza tym zainteresowania to będzie dyskoteki, chłopaki i takie takie. Ogólnie kręci ją też nauka (patrz link). Lubi drinki z palemką i malować paznokcie. Szuka przyszłego, byłego męża. Jest fanką Pana Popicia. W celu połączenia tych dwóch pasji (poszukiwań męża i czczenia Pana Popicia) udaje się do Bordeaux, do czego przykrywką jest Erasmus. I last-but not least- kiedyś ciemiężona, dzisiaj hołubiona siostra Czapli.