A co z tego wyszło?
Plany mieliśmy ambitne. Zebrać materiał do reportażu o dworcach dwupoziomowych. Nakręcić film z rajdu kolejowego. I co? I nic :) Kamera popsuła się tuż przed wyjazdem. Czapli padła bateria w aparacie. Nie ma ani filmu, ani zdjęć.
Przynajmniej zdążyliśmy na pociąg. Choć, gdy (na Dworcu Wschodnim)wsiadłem do pociągu, który przyjechał z Terespola i który nagle ruszył na wschód, czyli w kierunku przeciwnym od zamierzonego, nagle przyszła mi do głowy dziwna myśl, że z tego wszystkiego wsiadłem do złego pociągu. I już wyciągnąłem telefon, żeby powiadomić Czaplę i Kanię, którzy mieli wsiąść na Dworcu Centralnym, że z wyjazdu nici, bo jadę w złą stronę, ale w przypływie rozsądku zapytałem ludzi siedzących w przedziale dokąd ten pociąg ma jechać. Okazało się, że tylko przetaczali wagony, aby doczepić je do składu z Ełku i dalej już miały jako jeden pociąg pojechać do Szczecina.
Na Centralnym dołączyli Kania i Czapla i mogliśmy „badylkiem” zabarykadować się w przedziale. „Badylek” to taki kawałek kija z metalowymi widełkami na jednym z końców, który służy do blokowania drzwi do przedziału. Był to pierwszy przypadek użycia przez nas takiego urządzenia. A przydał się, oj przydał!
Około godziny 4 wysiedliśmy w Krzyżu Wielkopolskim i rozpoczęliśmy nocną grę terenową polegającą na znalezieniu stacji benzynowej dzięki rozstawionym w terenie znakom patrolowym (drogowym). Stacja była nieczynna :( Niepocieszeni wróciliśmy na dworzec, by o 5:17 z toru 101 przy peronie 3 odjechać pociągiem do Kostrzyna.
W Kostrzynie pojawiły się pierwsze oznaki padnięcia Czaplowej baterii z aparatu. Próbował ją naładować w kiosku ...
Kliknij, by czytać dalej i skomentować
ZOBACZ WIĘCEJ
|